grubas blog

Twój nowy blog

Zmiany, zmiany…

0

Dzień dobry. Wracam.

22 kg mniej…

3
   Schudłam już 22 kg. Jestem bardzo dumna z siebie. To więcej niż 5 lat temu (wtedy schudłam ok. 20 kg i ważyłam ok. 50 kg). Różnica jest tylko taka, że wtedy schodziłam z wagi ok. 75 kg, a teraz 110 kg… Ehhh jeszcze „tylko” 38 kg zostało do zrzucenia…

12 kg mniej…

2
   Moi kochani, schudłam już 12 kg – ważę 98 kg. Przede mną jeszcze długa droga, ale tak mi szybko lecą dni, że nawet nie zdąże się obrócić a będę już szczuplutka :)
   Moja dieta? Hmmm… po prostu MŻ (dla niewtajemniczonych: MŻ = mniej żreć). W pierwszym miesiącu jadłam bardzo mało, ok. 600-700 kcal. Schudłam wtedy 10 kg, chociaż zakładałam 5 kg (im wolniejsze tempo zrzucania kg, tym mniejsze prawdopodobieństwo powstania rozstępów, obwisłej skóry, efektu jojo i spowolnienia metabolizmu). Mój przykładowy jadłospis wyglądał następująco:
  śniadanie
- 2 małe kromki chleba razowego z jakimś serkiem do smarowania i z ogórkiem,
- kawa z mlekiem (bez cukru),
  II śniadanie
- grapefruit,
- kawa z mlekiem (bez cukru),
  obiad
- warzywa na patelnię (bez oleju),
  kolacja
- serek wiejski lekki.
   W tym miesiącu zwiększyłam liczbę kcal do 1000. Moje menu jest identyczne jak w pierwszym miesiącu, dorzuciłam jedynie do niego: 3 kostki mlecznej czekolady (taki 1 „rządek”) do II śniadania (tak, tak… wiem, że nie powinnam jeść słodyczy przy odchudzaniu, ale to moja jedyna przyjemność w ciągu dnia i te 3 kostki mają tylko 90 kcal, a poza tym specjalnie kupuje czekolade mleczną, bo wiem, że gdybym miała pod ręką białą lub jakąś nadziewaną, to na pewno nie skończyłoby się tylko na 3 kostkach :)), do obiadu dodaje 1/2 opakowania serka wiejskiego ze szczypiorkiem light (z Biedronki :)), a do kolacji 20 szt. orzechów nerkowca (nie solone, nie prażone z Rossmanna. U mnie w domu nikt nie chce ich jeść – mówią, że są mdłe – ale mi smakują). Taką „wzbogaconą” dietę stosuje od dwóch tyg. i schudłam już 2 kg (czyli tyle, ile planowałam). 
   Co do aktywności fizycznej to hmmm… O ile w pierwszym miesiącu starałam się ćwiczyć regularnie, to już w drugim całkowicie zaprzestałam wszelakich ćwiczeń wysiłkowych :( Musze ruszyć sój tłusty zad, bo niedługo (na tych moich 1000kcal) metabolizm całkowicie mi się rozreguluje i będę tyła od samego powietrza ;/ Przy codziennych, 1 godz. ćwiczeniach zwiększę swój limit kaloryczny do ok. 1300kcal. Dobra, kończę już przynudzać i kładę się spac :P Buziaki :*:*:*
 

Powrót

3

   Dawno tutaj nie zaglądałam, postaram się to zmienić. Znowu przytyłam – takiej wagi jeszcze nigdy nie miałam. Waże prawie 105 kg, ale nie załamuje się. Mam silną motywację i wsparcie przyjaciół, więc wierzę, że tym razem już na 100% uda mi się powrócić do wagi sprzed 5 lat. Do moich 50 kg…

10kg mniej

0
10 kg mniej

4


   Nie jestem już z P. Zerwaliśmy ze sobą jakoś przed świętami Wielkanocnymi. Jeszcze to do mnie nie dochodzi. Tyle lat byliśmy razem, mieliśmy wspólne plany na przyszłość, myślałam, że będzie tym JEDYNYM… Wszystko prysnęło jak bańka mydlana… Teraz zostałam zupełnie sama. Muszę od nowa budować swoje życie, które jak na razie nie zapowiada się ciekawie. Oblałam szkołę – od tak – z czystego lenistwa. Przez ostatni rok ani razu nie byłam na uczelni. Zostałam skreślona z listy studentów. Pięć lat nauki, stresu, płaczu, wyrzeczeń poszło się j***ć. Być może uda mi się jeszcze dogadać z dziekanem, żebym mogła wrócić na trzeci rok. Wtedy za 1,5 roku miałabym chociaż tytuł inżyniera. Nie wiem, czy się na to zgodzi, bo ostateczny termin odwołania się od decyzji dziekana minął jakoś w maju :(
   Najgorzej obawiam się reakcji rodziców, bo oni o niczym nie wiedzą, tzn. mama wie, że mam problemy w szkole, ale nie wie, że ją rzuciłam. Zdaje sobię sprawę, że postąpiłam lekkomyślnie i nieodpowiedzialnie – gdybym normalnie chodziła na zajęcia, to być może miałabym już tytuł mgr inż. a tak zostałam z niczym (nie licząc zepsutych nerwów).
   Ja jestem raczej humanistką, a wylądowałam na Politechnice, w dodatku na Wydziale Chemicznym ( zawsze miałam problem z przedmiotami ścisłymi). Już na początku odstawałam od reszty studentów, którzy trafili na te studia z „powołania”. Kiedy wszyscy kończyli semestr z  „czystym kontem”, ja jak zwykle męczyłam się podczas sesji poprawkowej. Czułam sie głupia i nic nie warta. W dodatku wiele problemów w tamtym czasie zwaliło mi się na głowę: nieustanne kłótnie z P, przeprowadzka, niepewna praca taty, problemy z wagą i samoakceptacją… Miałam wszystkiego dość, nie mogłam się skoncentrować na nauce, ciągle myslałam o czymś innym. W koncu doszło do tego, że praktycznie oblałam wszystkie przedmioty z VIII semestru. W wakacje byłam praktycznie non stop w pracy, a dodatkowo w sierpniu doszły mi jeszcze praktyki. Po całym dniu spedzonym na praktykach i w pracy, nie mialam już siły na nic. Tak więc, w ogóle się nie uczyłam i nie poszłam na żadną z poprawek. Właściwie, to do dnia dzisiejszego tam nie zawitałam…
 
Ps.1 A tak na marginesie, to od tego lub następnego roku (zalezy, czy dziekan pozwoli mi wrócić na III rok) wybieram się na studia zaoczne, na kierunek Finanse i Księgowość – wiem, wiem – nudne studia, ale myślę przyszłościowo – księgowa zawsze znajdzie pracę!

Ps.2 Schudłam już 6,5 kg

5

   Od prawie dwóch tygodni jestem na diecie 1000 kalorii (przeważnie jem 800-850 kcal). Nie czuję zbytnio głodu. Jedynie wczoraj miałam wielką ochotę na kebaba. Całe szczęście, że go nie zjadłam, gdyż przeczytałam na internecie, że kebab ma ok. 1000 kcal!! Myślałam, że najwyżej 500!! Od dzisiaj miałam też wykluczyć ze swojego jadłospisu słodycze, niestety „zapomniałam się” i zjadłam 1 kostkę czekolady mlecznej.
  Mam nadzieję, że wytrwam w tej diecie i w końcu osiągnę swoją wymarzoną wagę. Mam też dużą motywację, a mianowicie 28 sierpnia odbędzie się ślub brata „P”, na którym będzie cała jego rodzina. Muszę w tym dniu wyglądać wyjątkowo!! Jeżeli będe przestrzegać diety to do tego dnia powinnam ważyć ok. 60-55 kg :) Trochę za dużo, bo chciałabym ważyć 50 kg, ale z drugiej strony, zawsze to mniej niż 90 kg :)

Urodziny

0
Dziś są moje urodziny.

Ps. Wróciliśmy do siebie.

Rozmowa

0

Spotkaliśmy się w sobotę. Chciał porozmawiać. Zaczął robić mi jazdy itd. Krzyczał na pół miasta. Odwróciłam się na pięcie i odeszłam – nie chciałam tego dłużej słuchać. Moje argumenty i przeprosiny do niego nie docierały. Wczoraj zadzwonił. Powiedział, że chciałby spróbować i że lepiej jest naprawić to, co jest złe w naszym związku niż zaczynać wszystko od nowa… Mówił, że tęskni. Sama nie wiem… chyba już przywyklam do myśli, że jestem sama…

Odzyskać dawną siebie

0

Napisałam wiadomość na n-k swojej przyjaciółce – jeszcze za czasów liceum. Przeprosiłam ją, że się nie odzywałam do niej, nie odpisywałam na jej smsy… opisałam jej całą swoją sytuację… Odpisała mi, że się na mnie nie gniewa, że nadal jestem jej bardzo bliska itp. Umówiłyśmy się na spotkanie. Bardzo potrzebuję kogoś, komu będę mogła się wygadać…
Po dzisiejszej rozmowie z mamą postanowiłam, że chyba dam sobie już spokój. Wiem, że jakbym go bardzo prosiła, to na pewno chciałby jeszcze spróbować, ale ja nie chcę, żeby był ze mną z litości. Tak szczerze, to w głębi duszy chciałabym zamknąć pewien etap w moim życiu i zacząć wszystko od nowa…
Jak sobię teraz o tym pomyślę, to dochodzę do wniosku, że nie byłam do końca szczęśliwa w związku z P. Najlepszy okres w moim życiu był tuż przed poznaniem P. Byłam super chuda, miałam mnóstwo energii, bez przerwy gdzieś wychodziłam, nie wstydziłam się samej siebie, miałam ogromne powodzenie… chciałabym cofnąć sie w czasie i inaczej pokierować swoim życiem… nie wpierdzielałabym jak świnia – wtedy pewnie zachowałabym dawną sylwetkę i pewnie przez to zniknęłoby 99% moich sprzeczek z P…
Kurczę, bez sensu plotę: „co by było gdyby…”. Może nadszedł już czas, aby ogarnąć się i zmienić swoje życie… sprawić, aby było ono takie, jak trzy lata temu…


  • RSS